sobota, 4 stycznia 2014

Rozdział 11

     Rano obudziłam się w wyśmienitym nastroju. Pierwszy raz od dłuższego czasu wyspałam się. Odwróciłam głowę, aby zobaczyć czy Jay śpi. Spokojnie mogłam stwierdzić, że Jay śpi jak zabity. Wygląda tak uroczo jak śpi... Janette ogarnij się! Skup się na tym jak wyjswobodzić się z objęć chłopaka bez potrzeby budzenia go! Pierwszym krokiem w mojej ' misji ' było to, że odkryłam się, następnie delikatnie zdjęłam ręke Jaya z mojego biodra. Potem przeniosłam nogi na brzeg łóżka, a gdy miałam wstawać przeżyłam szok.
- Mam cię! - Jay złapał mnie przyciągnął do siebie. Zaczął mnie gilgotać. Zaczęłam krzyczeć i się wiercić. W końcu wszło tak, że leżałam pod Jayem.
- Już nie będziesz mnie gilgotał ? - Popatrzyłam na niego z nadziejom w oczach.
- Jeśli będziesz grzeczna to może nie. - Wymruczał mi do ucha i w tym momencie do pokoju zbiegli sie dosłownie wszyscy! Każdy był zszokowany. Jednak Max był wkurzony na maxa, Siva wytrzeszczył oczy, Nathan był zły i rozbawiony, a Tom był neutralny. W końcu Tom zabrał głos.
- Emm my chyba przeszkodziliśmy, ale możecie nam to wyjaśnić!?
- Nie, nie, nie! To nie tak jak myślicie! My nic z tych rzeczy! - Zaczęłam się tłumaczyć, ale Max uciszył mnie spojrzeniem.
- Ślepy to ja jeszcze nie jestem! Jay dobrze wiesz jakie są zasady!
- Jezu Max wyluzuj. Jesteśmy tylko przyjaciółmi. To nie moja wina, że Nath sprowadza laski do domu, a Janette przez to spac nie może! - Wow, nazwał nas przyjaciółmi przy wszystkich. Nath ewidentnie wkurzył się jeszcze bardziej.
- A co ma jedno do drugiego!? Dobrze wiesz, że muszę to robić! Wy jesteście przyjaciółmi!? Znamy się całe życie kudłaczu, a ją znasz od kilkunastu dni! Gdybyś był prawdziwym przyjacielem nigdy byś nie miał do mnie wątów o te sprawy! - Kiedy Jay chciał mu odpowiedzieć Nath wyszedł z pokoju i zamknął się u siebie w pokoju.
- Musieliście!? A nawet gdyby między mną i Jayem coś było to miałabym w dupie twoje zdanie Max! Teraz przepraszam, ale pójdę pocieszyć panicza Sykesa, bo wiem jak to jest nie mieć przyjaciół! Znaczy on ma Was, ale ouch nie ważne! - Wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami.
      Podeszłam do drzwi Nathana. Zapukałam. W odpowiedzi usłyszałam ' spierdalaj '. Jego odzywki to pełna kulturka! Ouch co za człek! Weszłam do siebie do pokoju. Miałam na sobie jeszcze piżamę czyli szorty i za dużą podkoszulke. Kochałam w takich spać. Skoro Nathan nie chce otowrzyć drzwi to wprosze się przez balkon. Ha! Plan wręcz genialny! Wyszłam na balkon i podeszłam do drzwi balkonowych po stronie Nathana. Zauważyłam, że gdy podeszłam do drzwi poruszył się niespokojnie, ale po chwili uspokoił. Siedział przy fortepianie, tyłem do drzwi balkonowych. Ewidentnie był wściekły. Bylo to widać jak i słychac po jego grze. Weszłam do środka, ale on nie zwracał na mnie uwagi. Powoli podeszłam do niego i położyłam ręke na jego barku. Wtedy on szybko zerwał się z miejsca.
- Po co przyszłaś? - Kiedy chciałam odpowiedzieć, on okntynował. - Wiem po co przyszłaś. Chcesz powiedzieć : Oh Nathan przepraszam, że odbieram ci bliskie osoby, ale ktoś znowu musi pokazać ci że nie jesteś jedyny. Myślisz, że tego nie wiem!? Kiedyś dziewczyna zniszczyła całe moje życie! Musiałem uciekać, żeby mnie nie znalazła. Moje życie stało się koszmarem! Odkąd jestem w zespole mam pewność, że ona się już do mnie nie zbliży, nie skrzywdzi! Kochałem ją jak idiota, a ona mnie tylko wykorzystała! - Kiedy chciał kontynuować, podeszłam do niego i lekko pocałowałam. Pogłębił pocałunek, a ja oddawałam mu każde muśnięcie warg... To był mój pierwszy prawdziwy pocałunek. Nie wiem dlaczego go pocałowałam. W końcu otrzeźwiałam i oderwałam się od niego. Chciałam wyjśc, ale on wtedy pociągnął mnie za ręke i po prostu przytulił. - Dlaczego to zrobiłaś ?
- Ale co ? - W odpowiedzi uslyszałam jego perlisty śmiech.
- Dlaczego mnie pocałowałaś. - Tym razem spojrzał w moje oczy, a gdy spuściłam wzrok podniósł mój podbrudek.
- Sama nie wiem dlaczego Nath. Może dlatego, ze wiem jak się czujesz. Znaczy nie do końca. Ja nigdy nie miałam przyjaciół. Na szestnaste urodziny dostałam od świętej pamięci cioci konia. Nazwałam go Wildfire. Kochałam go jak nikogo innego, był moim oczkiem w głowie. Niedługo po śmierci cioci on także odszedł... Wtedy zostałam sama. Sama rozumiesz?! Do tego katowali mnie rodzice... Boże nie znaczy to nie tak! - Po tym moje oczy zaszły łzami. Już nie miałam sily ich kryć, po prostu płyneły.
- Tak mi przykto Janette... Pokażesz mi te rany?
- Ale jak to, ty ich nie widziałes w sklepach ? Jak przymierzałam bielizne to miałam odkryte ciało. Teraz też je widać, no może nie wszystkie. - Wyczekiwałam na odpowiedź Syksa.
- Ach te! Tom kazał nam być cicho i nie zwracać na nie uwagi. Jeżeli nie chce się spostrzec niektórych rzeczy po prostu się ich nie widzi. Podasz mi ręke ? - Pokiwałam tylko głową i spełniłam jego życzenie.
Całował każda blizne, która znajodwała się na moim ciele. No może prawie każda. Nie rozbierałam się! w końcu doszedł do obojcczyka, widniało tam 5 ran po przypaleniu papierosa. Najpierw całował jeden, a następnie drugi. Z moich ust wydobył sie chichot. To już nie moja wina, że mam tam łaskotki! Sykes tylko się zaśmiał. W końcu wyprostował się i jeszcze delikatnie pocałował mnie o usta. - Zabiłbym tych którzy sprawili ci przykrość. - Wyszeptał tóż przy moich ustach.
- Musiał byś zabić dużo osób z Dublina, a w szczególności siebie. - Chciał coś powiedzieć, ale mu przerwałam. - Wiesz, że to był mój drugi pocałunek? - Nath wytrzeszczył oczy.
- Jezu, Janette przepraszam! Z pewnością marzyłaś, żeby pierwszy twój pocałunek był wyjątkowy, żeby zrobił ktos wyjątkowy.
- A skąd wiesz, że ty nie jesteś wyjątkowy? - Chciał coś powiedzieć, ale uciszyłam go. - Tak to jesteś taki agresywny i niedostępny. Teraz gadasz jak  najęty! Mógłbyś mnie w końcu pocałować!?
Przez chwilę patrzył na mnie w osłupieniu, ale następnie jedną dłoń położył na moim biodrze, druga natomiast na policzku. Zaczął głaskać mnie kciukiem po policzku. Nasze spojrzenia się zeszły. Nie mogłam już dłużej wytrzymać. Dosłownie rzuciłam się na niego i pocałowałam. Najpierw Sykes starał się być delikatny, ale kiedy oderwałam się od niego i rzuciłam gniewne spojrzenie przywarł mnie do ściany i zaczął namiętnie całować. Musieliśmy oderwać się od siebie, aby zaczerpnąć tchu. Obydwoje się zaśmialiśmy. Nathan oparł czoło o moje. 
- Naprawde jestem dla ciebie kimś wyjątkowym ? 
- Sądzisz, że gdybyś nie był pozwoliłabym Ci na to ? - Znowu go pocałowałam. 
- To już czwarty, wiesz ? - Na jego słowa zaśmiałam się. - Ładnie to tak się ze mnie śmiać ? - Wziął mnie na ręce, a w moich oczach pojawił się strach. Sykes tylko się zaśmiał i przelotnie pocałował. - Piąty! -
Położył mnie delikatnie na łóżku, a następnie usiadł na mnie okrakiem. Spojrzał w moje oczy, a kiedy chciałam go pocałować zaczął mnie łaskotać. Kiedy chciałam krzyknąć tak po prostu wpił się moje usta. Śmiałam sie gdy mnie całował, a jego to bawiło. W końcu zakończył pocałunek i wydyszał.
- To był najdziwniejszy pocałunek w mojej karierze. - Ukazał mi się rząd białych, równych ząbków. 
- Wiesz, to był mój szósty pocałunek, ale powiem tak : Ta zwariowana wymiana śliny, była całkiem fajna. - Tym razem to ja ukazałam mu rządek białych zębów. Zaśmiał się. - Nath, mam pytanie...
- Tak ?  
- Czy to tutaj, na tym łóżku byłeś z tą dziewczyną z dzisiejszej nocy i z tą którą cię przyłapałam? 
- Och Janette, to jest trudne do wyjaśnienia... Obiecuje, że niedługo ci wszystko powiem. - Pocałował mnie delikatnie w usta. 
- Zrób to tu i teraz. - Spojrzałam w jego nieziemskie oczy.
- Ale co ? 
- Kochaj się ze mną. - Pocałowałam go, odwzajemnił pocałunek, ale zaraz oderwał się ode mnie.
- Janette nie mogę. - Spojrzałam na niego błagalnie. - Jesteś tego pewna ?
Pocałowałam go, a wtedy on pogłębił pocałunek. Zdjęłam jego koszulkę, a on moją. Zaczęłam całowac go po torsie. Podobało mu się. Sykes znowu zaczął całować mnie po szyi, zjeżdżał pocałunkami coraz niżej. Kiedy on odpinał zapięcie mojego stanika wykorzystałam okazję i odpiełam guzik od jego spodni. Zaśmiał się. 
- Cwana z ciebie kobitka. 
Pieszczoty, które sprawiał mi Nath były cudowne. Wydawałam z siebie jęki rozkoszy, a co jakiś czas Nathan śmiał się i musiał mnie uciszyać. Wtedy nie tylko on ale także ja się śmiałam. Kiedy nathan oddał sie pieszczotą mojej górnej części ciała wykorzystałam to i przewróciłam nas tak, że to ja w tej chwili górowałam. Uśmiechnęłam się do neigo cwaniacko i gdy miałam sięgać ręką do jego bokserek zerwał się na równe nogi.
- Nie, Janette nie możemy! To jest nie wybaczalne, ja nie mogę. Wybacz mi. - Chciał wyjść na balkon, ale go powstrzymałam.
- Nie wychodź. To ja przepraszam. Nie musimy jeśli nie chcesz, uszanuje to... - Podeszłam do niego i delikanie pocałowałam. 
- Nawet nie wiesz jak bardzo chcę, ale to jest niedopuszczalne... Idź do pokoju i przebierz się, a raczej ubierz i przyjdź do mnie. Znajdę jakieś ciekawe filmy i je obejrzymy co? - Kiwnęłam głową. Pocałował mnie w czoło.
Ubrałam jescze do końca piżamę na co się zaśmiał, a ja spiorunowałam go wzrokiem. Wtedy się przymknął. Wyszłam z jego pokoju tak jak weszłam, czyli przez balkon. Znowu usłyszałam jego śmiech. Zaczynał mnie już denerwować, ale zarazem powodował mój uśmiech jak i śmiech. Szkoda, że nasza znajomość nie zaczęła się lepiej, ale liczy się co jest teraz. 
     Wybrałam z szafy jasne jeansy, czarną bokserkę i rozpinaną koszulę w kratę. Skierowałam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, umyłam głowę. Kiedy się ubrałam i umyłam zęby, lekko podsuszyłam głowę. Zrobiłam starannego koka. Gdy byłam z chłopcami na zakupach stwierdzili, że muszę mieć jakieś kosmetyki. Siva zadzwonił do swojej dziewczyny i takim o to sposobem w moim posiadaniu znalazły się kosmetyki. Nałożyłam na twarz trochę fluidu, eyelinerem zrobiłam kreskę na powiece przy lini rzęs, przejechałam jeszcze rzęsy tuszem do rzęs, a na sam koniec pomalowałam usta błyszczykiem. Przyjrzałam się w lustrze i moge stwierdzić, że pierwszy raz w życiu wyglądam tak... kobieco! 
     Wzięłam z pokoju telefon i zeszłam na dół. Przed pójściem do Nathana chciałam wziąć jakiś popcorn i cole lub coś w tym stylu. Na mojej twarzy gościł szeroki uśmiech co nie umknęło uwadzę reszcie domowników. 
- No mała, wyglądasz jak laska. - Tom zagwizdał na mój widok. Zaśmiałam się.
- Macie może popcorn i cole czy coś takiego? Razem z Nathanem chcemy obejrzeć jakiś film i postanowiłam wziąć coś do jedzenia. - Max kiwnął głową i poprosił żebym poszła z nim do kuchni. Wyjął z szafki solony popcorn, jedną cole, a drugą wyjął z lodówki. Popcorn włożył do mikorfalówki a następnie nastawił na 3 minuty. 
- Cole z lodówki daj Nathanowi, bo on nie cierpi ciepłej i nie je popcornu. - Kiwnęłam głową - A teraz mnie posłuchaj Janette. Nath to nie chłopak dla ciebie. On nie jest taki jak myślisz. - Mówił do mnie spokojnym tonem.
- Teraz to ty mnie posłuchaj Max! Skąd wiesz, że nie jest!? Gdybyście do jasnej cholery powiedzieli o co do cholery w tym wszystkich chodzi byłoby łatwiej! Teraz wybacz, ale idę do tego jakże niebezpiecznego chłoptasia. Sprawdź za 30 minut czy nie wypił mojej krwi! - Wzięłam cole do jednej ręki, a w drugą miskę z pocornem. Max coś jeszcze mówił, ale miałam go głeboko w poważaniu. 

Zapukałam do pokoju Sykesa, a ten otworzył mi je w mgnieniu oka. Uśmiech nie schodził z jego twarzy. Wyminęłam go, usiadłam przy fortepianie i zaczęłam grać. Nath patrzył na mnie oparty o futrynę, ale wiedział że nie warto podchodzić. Musiałam się wyżyć. Zatraciłam się w graniu. Nigdy wcześniej nie miałam styczności z pianinem, a co dopiero z fortepianiem! Miałam zamknięte oczy, byłam skupiona, a dłonie same grały. Z mojego transu wyrwały mnie oklaski Nathana. Zarumieniłam się, a on tylko podszedł i usiadł obok mnie. 

- Nie wiedziałem, że potrafisz grać. - Uśmiechnął się do mnie i położył dłon na mojej. 
- Ja też o tym nie wiedziałam. - Zaśmiałam się, a on razem ze mną  - Nauczysz mnie kiedyś?
- Nie pacz na mnei takimi oczami Janette, bo inaczej czeka cię to. - Wpił się w moje usta, ale tym razem to ja przerwałam pocałunek.
- Będe musiała częściej robić takie oczka! - Po tym oboje się zaśmialiśmy, a ja  niespodziewanie wtuliłam się w niego. - Nagle zaparło mu dech w piersi, ale przytulił mnie.
- Oglądałaś kiedyś Krew jak czekolada, Anioły i Demony, Konstantin i Silent hill ? 
- Krew jak czekolada oglądałam, ale wielbie ten film! Anioły i Demony nie, a te dwa ostatnie to horrory tak ? - Popatrzyłam na niego ze strachem w oczach.
-  Nie bój się o Pani! Dzielny, seksowny i inteligentny rycerz Nathan James Sykes poświęci swe życie za panią jeśli zajdzie taka konieczność. - Wypiął dumnie pierś
- Włączaj już ten film sexiaku! - Klepnęłam go w tyłek, a następnie sama zasiadłam na łóżku. Po chwili dołączył do mnie. - Ta zimna cola jest twoja, Max mówił że nie cierpisz coli i popcornu.
- Dzięki. Powiedz mi, dlaczego byłaś taka wściekła ? - Popatrzył na mnie z troską.
- Max i jego rodzicielskie teksty. Mówił 'Nath to nie chłopak dla ciebie. On nie jest taki jak myślisz.' - Przedrzeźniałam Maxa, a Nathanowi zrzedła mina. 
- Janette, ale to prawda. Nie zasługuje na ciebie! - Złapałam go za podbródek i skierowałam w moją stronę.
- Czy ty nie widzisz jaka jestem szczęśliwa? Cieszę się, że mój pierwszy pocałunek przeżyłam właśnie z tobą, ciesze się, że to ty widziałeś mnie prawie nagą, cieszę się że to prawie z tobą przeżyłam swój pierwszy raz, cieszę się że znam kogoś takiego jak ty. Błagam cię, nie mów nigdy więcej że na mnie nie zasługujesz. - W moich oczach zebrały się łzy. Sykes pocałował mnie, a między pocałunkami podziękował. W końcu  oodkleiliśmy się od siebie i zaczęliśmy oglądać.
     Czas spędzony z Nathanem był fantastyczny. Okazywaliśmy sobie czułości, śmialiśmy się, ja płakałam i oczywiście bałam się. Tak jak obiecał ' chronił ' mnie przed niebezpieczeństwem. Przytulał mnie, całował. Niestety nadszedł czas mojego wyjścia. Było już grubo po 22 i musiałam iść, ponieważ Max stwierdził że jeśli nie znajde się w swoim pokoju o 23 dostanę szlaban. Nathan stwierdził, że jako dżentelmen odprowadzi mnie pod drzwi balkonowe. Jaki z niego romantyk. Zastanawia mnie jeden fakt... Czy ja i Nath jesteśmy razem... Niby całujemy się i w ogóle, ale on nic takiego nie zaproponował. Staliśmy na balkonie, a ja rozmyślałam patrząc w gwiazdy. W pewnej chwili Nathan objął mnie z tyłu i położył głowę na moim ramieniu. 

- O czym tak myślisz ? - Poczułam jak się uśmiecha.

- Jak to wszystko się potoczy... - Odwróciłam się do niego przodem, a wtedy on skradł mojego całusa. Widząc moją minę roześmiał się, a ja wtedy zdzieliłam go w ramię. - Mogę cię o coś zapytać ?
- Wal śmiało, jestem przygotowany. - Rozłożył ręcę, a następnie mnie przytulił.
- Czy my no... jesteśmy razem ? 
- Nie waż się odpowiadać Sykes! Najpierw ona musi poznac prawdę! Dobrze wiesz jakie jest prawo do cholery! 
- Smith! Nie powinno cię tu być! Dobrze wiesz, że to Max ma prawo zdecydować czy ona ma wiedzieć czy nie! - Nath zasłonił mnie swoim ciałem.
- Max zna nasze prawa! Miał ultimatum i dobrze o tym wiesz! Nasza rada zdecydowała, że mam jej wyjawić prawde czy tego chce czy nie.
- Najpierw będziesz musiał zabić mnie! - Chciałam wyjść przed Nathana, ale mi nie pozwolił.
- Boisz się że jak dowie się prawdy to już nie będzie chciała? Awww jaki z ciebie biedak Sykes. - W końcu udało mi się wypchnąć przed mojego rycerza.
- Przestańcie oboje! Nath przepraszam Cię, ale ja chcę znać prawdę. Ciągle cos przede mną ukrywacie, a ja mam tego serdecznie dość. - Pocałowałam go, a następnie wskazałam na chłopaka. - A ty mój drogi Panie wszystko dokładnie wytłumaczysz! Nawet to dlaczego widziałam cię w moich snach. - Weszłam do pokoju, a on nadal z Nathanem wymieniał groźne spjrzenia. - Na zaproszenie czekasz!? Właź póki mam ochotę cię widzieć! 
Usłyszałam jeszcze śmiech Sykesa, a nieznajomy wszedł do pokoju i usiadł na fotelu.
- Jak się nazywasz ? - Zagadnęłam go. 
- Jamie Smith, mam 18 lat, urodziłem się 22 listopada, jestem nieziemsko przystojny co widać. Już przesłuchanie skończonę. Mogę zacząć opowieść ? - Pokiwałam tylko głową. - Tylko od razy mówię, że do najmilszych ona nie należy. - Ponagliłam go, aby kontynował. - Więc zaczynamy...

_______________________________________________________________

Przybywam do Was słońca z Rozdziałem 11! Mam nadzieję, że cieszycie się i Wam się spodobał. To jest chyba najdłuższy rozdział jaki kiedykolwiek napisałam :O I wiecie co ? Jestem z niego dumna!  Mam także nadzieję, że pozostawicie po sobie ślad. Dla was może to nic nieznaczący komenatrz, ale dla mnie znaczy bardzo wiele. Zwracajcie mi uwagi, wtedy wiem co poprawić. 
Ariano Famel cieszę się, że spodobał ci się mój blog! Mogłabys napisać co miałaś na mysli ' styl wymaga nieco poprawki ' ? Dziękuje, że mi to napisałaś i jeśli tylko napisz co dokładnie miałaś na mysli postaram sie to zmienić! 
Zachęcam Was również do odwiedzenia zakładki ' Bohaterowie ' :) 
Dziękuje za nominacje Justyno Ciska, ale nieestety nie mam na to czasu. Jednak bardzo ci za to dziękuje :)
No cóż to tyle na dzisiaj. Mam nadzieję że się podobało i pozostawicie po sobie slad :P

5 komentarzy:

  1. Ej halo halo!!!!! Czemu to już koniec ??? Ja chce znać prawdę i więcej Sykesa i Janette!!
    kocham to, jest wpoldo drugiej w nocy zaczęłam o dwunastej trzydzieści. Ty nie niedobra istoto, piszesz za fajnie!
    Chce nowy rozdział !! Weny i czekam na nowy rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Przerywanie rozdziałów w takim momencie powinno być zabronione.
    Wybaczę Ci pod warunkiem, jeżeli szybko dodasz następny ;)
    Rozdział niesamowity ;) Jak zwykle ale o tym wiesz sama :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nominowałam Cię do Liebster Award :D
    http://iwillknowsometimepeopleofmydreams.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. fantastyczny rozdział:)
    no w końcu się pocałowali i normalnie się odzywają do siebie jupi:D no ale mam nadzieję że oni są razem i nic tego nie zmieni nawet ta cała jakaś prawda:)
    oj bardzo mnie ciekawi o co chodzi:)
    dodaj jak najszybciej next w takim momencie przerwałaś że jestem bardzo ciekawa:D
    weny dużo życzę i czekam na next;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobraaaaaa, nie ogarniam :o Dlaczego ona się z nim całowała, a potem bum! Sykes zmienił zdanie i "nieeee, ja nie mogę". Normalnie jak kobieta... Może on w ciąży jest, że takie zmiany zdań? Skoro to kobieta o męskim wyglądzie i narządach, to.... wcale bym się nie zdziwiła. Nie nic XD
    Jak cię spotkam, to osobiście ci dokopię! Jak możesz kończyć w takim momencie?! FOCH! Pisz ty mi tu następny, bo umrę z ciekawości i niecierpliwości :( Jestem pewna, że ty szybciej napiszesz rozdział, niż ja napiszę do Niego XD Weny ^^ xx

    OdpowiedzUsuń